Czym jest Buddyzm?
Buddyzm to system filozoficzny, religia, duchowa nauka i styl życia, który jest logiczny, praktyczny i uniwersalny. Przez 2500 lat satysfakcjonował duchowe potrzeby prawie jednej trzeciej ludzkości. Przemawia do poszukujących prawdy, ponieważ nie uznaje dogmatów, zadowala i rozum i serce. Kładzie nacisk na zaufanie do siebie i na tolerancję dla innych punktów widzenia. Zawiera w sobie naukę, religię, filozofię, psychologię, mistycyzm, etykę i sztukę. Wskazuje na człowieka jako na jedynego twórcę swego obecnego życia i własnej przyszłości.
Buddyzm kładzie nacisk na potrzebę koncentracji i medytacji, która z czasem doprowadza do rozwoju duchowych zdolności. Wewnętrzne życie jest tak samo ważne jak zewnętrzna aktywność, a wewnętrzny spokój potrzebny jest do harmonijnego życia. Buddysta zawsze powinien być świadomy swojego działania. [...]
Budda powiedział: "Wytrwale pracujcie nad swoim własnym wyzwoleniem". Buddyści nie uznają żadnych autorytatywnych prawd za wyjątkiem własnej intuicji. [...] Buddyści wykazują wielką tolerancję w stosunku do innych religii i filozofii, wychodząc z założenia, że nikt nie ma prawa przeszkadzać swemu sąsiadowi w jego podróży do celu.
Obecnie buddyzm liczy sobie około 708,102,000 wyznawców (dane o buddystach w niektórych krajach są nie dostępne na przykład w Polsce) i jest pod tym względem na piątym miejscu wśród religii świata. Liczba sympatyków buddyzmu, uznających go przede wszystkim za zbiór zasad moralno-etycznych, systematycznie wzrasta, podobnie jak zainteresowanie tą religią.
Owoce buddyzmu
Guy Claxton
Być może najlepszą odpowiedzią na pytanie: "Dlaczego buddyzm?" jest wskazanie na owoce, jakie przynosi - przymioty, które w naturalny sposób pojawiają się u kogoś, kto wybrał tę właśnie drogę. Mamy wówczas poczucie, że o wiele łatwiej jest nam rozwiązywać życiowe problemy. Nie zaskakują już nas nieprzewidziane bądź niechciane wypadki. Podchodzimy do swych spraw znaczniej spokojniej. Mówiąc inaczej, mamy mniejszą skłonność do robienia dramatu z kryzysu. Dzięki trwałemu spokojowi umysłu, mimo występujących od czasu do czasu trudności, robimy wszystko, na co nas stać, i nie ogarnia nas przy tym zdenerwowanie ani popłoch. Wraz ze wzrostem siły wewnętrznej zdajemy się mieć większe zasoby do wykorzystania. Jednocześnie zdobywamy się na samoakceptację, nie wpadając w zachwyt nad sobą - mamy przejrzysty obraz własnej osobowości, obejmujący wszystkie wady, ale nie przesadnie samokrytyczny, co prawdopodobnie obezwładniało nas wcześniej. Rozwijamy w sobie zdolność patrzenia na siebie bez zażenowania.
Ludzi, którzy przez pewien czas praktykowali medytacje, można poznać po ich równowadze, naturalności i spontaniczności. Są weseli i mało drażliwi, a ich stosunki z innymi cechuje delikatność. Nie robiąc wielkiego szumu wokół siebie, promieniują łagodną dobrocią, której jednak nie odbieramy jako narzucanie się czy ckliwość. Są otwarci na ludzi, ale im nie "matkują". Ta rozwijająca się wielkoduszność jest jednak bliska konkretu - ani świętoszkowata, ani ewangeliczna.
Ponadto ludzie tacy o wiele jaśniej myślą i reagują. Są pewniejsi tego, co należy zrobić. Zapytano kiedyś Bobby Fischera. mistrza szachowego, ile posunięć naprzód rozważa, gdy przychodzi kolej jego ruchu. Odpowiedział: "Tylko jedno... to właściwe". W ten sam sposób owocem praktyki buddyjskiej jest rozwijająca się zdolność podejmowania codziennych decyzji. Podsumowując, można stwierdzić że buddyzm pozwala żyć ludziom najlepiej, jak potrafią. każdy z nas miewa okresy, gdy jest w "dobrej formie" i gdy wszystko wydaje się być w zasięgu naszych możliwości. Ale zdarzają się też chwile, gdy z bólem uświadamiamy sobie, jacy jesteśmy zgryźliwi, zagubieni, małoduszni, nietolerancyjni. Buddyzm rozwija i umacnia w nas dobra naturę.
Dlaczego przyciąga ludzi?
Guy Claxton
Tak naprawdę tym, co oddziałuje na nas najsilniej, jest wpływ buddyzmu na kogoś drugiego. Czasami, zachęceni rozmową lub książką, zaczynamy interesować się pojęciami czy formami medytacji, z którymi się zetknęliśmy. Ale zazwyczaj nasze zainteresowanie przeradza się zaangażowanie dopiero wtedy, gdy spotykamy osobę, która zdaje się być ucieleśnieniem buddyjskiego nauczania. Przyciąga cię nie tyle to, co ten człowiek mówi, ile to kim jest - odnosisz wrażenie, że jest to w zgodzie z samym sobą albo wyczuwasz w nim zdolność pokonywania trudności, osiągnięta dziki godnemu podziwu połączeniu jasności umysłu i umiarkowania.
Oczywiście nie tylko buddyści posiadają tę swobodę i wdzięk. Jestem pewien, że każdy ma w pamięci kogoś o "niezatartej osobowości". może nauczyciela lub kogoś starszego z kim łączyły nas szczególne więzi, gdy byliśmy dziećmi, czy może kolegę naszego znajomego poznanego na przyjęciu albo w pubie, który miał w sobie to "coś". Ale buddyzm otwiera przed tobą szersze możliwości - znalezienia tego "czegoś" w samym sobie, musisz tylko naprawdę chcieć. Istnieje określony zestaw celów, które można zrealizować i to z pewnością wniesie do twego życia więcej szczęścia, spokoju i miłości.
Praktykowanie Buddyzmu
Jakość naszego życia jest uwarunkowana przez jakość naszych działań. Buddyzm uczy nas, aby mieć mocne przekonanie do ludzkiego potencjału. Mówi, że jesteśmy stworzeniami, które posiadają cudowną zdolność wzięcia odpowiedzialności za to, co myślimy, robimy i mówimy, i uczynienia naszego życia raczej wyrazem mądrości i współczucia, niż samolubstwa, strachu i żądzy.
Możemy rozwijać moc i umiejętność powstrzymywania się od aktów ciała, mowy i umysłu, które powodują cierpienie nasze i innych. Możemy uczyć się spełniać te akty ciała, mowy i umysłu, które wiodą do szczęścia i pokoju. Możemy oczyszczać nasze umysły. Tak więc buddyzm zajmuje się naturą naszego życia i środkami, dzięki którym możemy wykorzenić niezadowolenie i niezaspokojenie, które nas dotyka. Zatem nauki buddyjskie nie powinny być widziane jako dogmaty do przyjęcia, ale jako narzędzia używane do rozwijania tkwiącego w nas potencjału.
Buddyzm jest religią, która uważa raczej mądrość, niż wiarę, za najważniejszą cnotę. Budda mówił, że jeśli przyjrzymy się sobie bardzo dokładnie i uczciwie, łatwo znajdziemy niepokój i konflikt w naszym umyśle. Mówił, że korzeniem tkwiącym u podstaw tego cierpienia jest nasza ignorancja i fundamentalne niezrozumienie prawdziwej natury naszej egzystencji. Zatem droga do prawdziwego szczęścia leży w naprawieniu naszego błędnego pojmowania tego, jakimi rzeczy są, i w tym celu potrzebujemy hojności i moralności wzmocnionych przez spokojną jasność umysłu. Z buddyjskiej perspektywy nasze życie ma wartość i znaczenie w zmierzaniu do prawdy i jej doświadczaniu.
DAWANIE
Na swoim najbardziej podstawowym poziomie nasze niewłaściwe rozumienie życia, charakteryzowane przez uparte lgnięcie do poczucia "mnie" i "moje", manifestuje się zewnętrznie jako samolubstwo i zaborczość. Pierwszy poziom buddyjskiej praktyki wymaga podważenia naszej ignorancji przez przeciwdziałanie jej wyrazowi. Rozwijamy hojne serce. Budda zachęcał nas do dawania, mądrze i bezinteresownie, nie szukając jakiegokolwiek rodzaju nagrody.
Mówił o trzech rodzajach dawania: dawanie materialnych rzeczy tym, którzy na nie zasługują, np. jedzenia żebrzącym mnichom, jałmużny biedakom; dawanie przebaczenia tym, którzy nas skrzywdzili; i w końcu najbardziej znakomite, dawanie prawdy, chętnie dzieląc się materialną wiedzą lub duchowym zrozumieniem, które nabyliśmy.
Hojność, oprócz erozji samolubstwa, daje radość i lekkość umysłu oraz tworzy więzi miłości i przyjaźni w granicach społeczności. Mniej trzymając się rzeczy, które mamy, możemy bardziej otworzyć się na świat wokół nas i wnieść do niego pozytywny wkład.
MORALNOŚĆ
Moralność, drugi aspekt buddyjskiego treningu, także głęboko zajmuje się rzeczami, które robimy i rzeczami, które mówimy. Działanie i mowa, które pochodzą z niezdrowych stanów umysłu, krzywdzą zarówno nas jak i innych. W buddyźmie moralność jest definiowana jako wola powstrzymywania się od wszystkich takich słów i czynów. Nie przez wzmacnianie negatywnych emocji poprzez ich wewnętrzne tłumienie lub zewnętrzne wyrażanie, ale przez proste obserwowanie ich i spokojne znoszenie uchwyt nieszczęścia jest osłabiany i zaczynamy uwalniać się od niego.
Trening moralności polega na przyjęciu pewnych zaleceń jako przewodnich zasad w codziennym życiu. Dla świeckich buddystów tych zaleceń jest pięć, mianowicie:
powstrzymanie się od odbierania życia,
powstrzymanie się od kradzieży,
powstrzymanie się od rozwiązłości seksualnej,
powstrzymanie się od fałszywej mowy,
powstrzymanie się od używania środków odurzających.
Te zalecenia nie są przykazaniami, którym należy być ślepo posłusznym, ale są narzędziami umiejętnie używanymi do harmonizowania sposobu naszego życia z duchowymi prawdami.
Chociaż zalecenia są ukształtowane negatywnie, naturalnie rodzą cnoty życzliwości, uczciwości, zadowolenia, prawdomówności i uważności. Ten, kto czysto utrzymuje zalecenia, odkrywa, że poczucie winy i wyrzuty sumienia zostają zastąpione przez powodzenie i poczucie własnej godności. Jego umysł zmierza ku pokojowi i czystości. Moralność jest zatem podstawą dla całego duchowego wysiłku i może być widziana jako niezbędny fundament inteligentnej i dbałej społeczności.
MEDYTACJA
Trzecim aspektem buddyzmu jest medytacja, rozwijanie spokoju umysłu i wglądu. W swoim normalnym stanie nasz umysł jest rozproszony i nieopanowany. Odkrywamy jak trudno mu przestać myśleć nawet przez chwilę. Ogromna energia umysłu nie jest zatem opanowana i dobrze używana. Medytacja jest sposobem skupienia umysłu, tak aby umożliwić mu wycofanie się z jego zwykłego zaabsorbowania i przenikanie prawdy o naszej egzystencji.
Medytacja nie jest jedynie środkiem relaksacji, ani techniką ucieczki od pełnej cierpienia odpowiedzialności do błogiego transu. Jest raczej środkiem do czynienia bystrym, wzmacniania i ostatecznego oczyszczenia umysłu. Początkowo koncentrujemy umysł na pojedynczym obiekcie, tak jak w celu poskromienia dzikiego zwierzęcia przywiązuje się je do słupa. Jest wiele możliwych obiektów, które można użyć do tego celu. Jednym z nich, dla wielu ludzi użytecznym, jest doznanie oddechu na końcu nozdrzy; ale jakikolwiek obiekt jest wykorzystywany, ważnym punktem jest zachowywanie dokładnej, czujnej i bezustannej świadomości jego.
Od razu, oczywiście, nie możemy tego robić. Koncentracja jest trudna. Występuje przeciw naszemu rozproszeniu. Ale z cierpliwością, wytrwałością i pozytywnym nastawieniem nie jest to niemożliwe. Gdy umysł odbiega od obiektu, łagodnie, ale stanowczo przywołujemy go z powrotem - znów i znów i znów.
W końcu koncentracja przychodzi bardziej lub mniej łatwo i umysł staje się jasny i stanowczy. Wtedy, przekraczając początkowy obiekt, utrzymujemy jedynie bystrość, czystą uważność wszystkiego, co powstaje w świadomości - czy jest to doznanie, uczucie, myśl, postrzeżenie, czy cokolwiek - skupiając się raczej na zmiennej naturze każdego zjawiska, niż na jego zawartości.
Jeśli umysł został wystarczająco ustabilizowany przez koncentrację, jesteśmy zdolni do spokojnego przyglądania się obecnej rzeczywistości i bezpośrednia nie-pojęciowa ocena prawdziwej natury naszej egzystencji zaczyna się rozwijać. Gdy zaczynamy rozumieć zmienną, niepewną i niekonsekwentną naturę wszystkiego, co tworzy nasze życie, nasze błędne idee i przekonania odpadają i lgnięcie do rzeczy jest całkowicie podważone. Wtedy prawdziwy pokój i uwolnienie, najwyższe dokonanie ludzkich istot i cel buddyzmu, jest ostatecznie osiągnięty.
Błędne wyobrażenia
Guy Claxton
Jednym z najpoważniejszych nieporozumień dotyczących buddyzmu jest przekonanie, że stanowi on ucieczkę od życia albo w cichy fatalizm, albo w zacisze kontemplacji umysłowej. Nic nie mogłoby być równie odległe od prawdy. To poszukiwanie nie jest jedynie ćwiczeniem intelektualnym, w którym bolesne fakty trzymane są na bezpieczny dystans. Prowadzi ono raczej do nieustannego grzebania się w bałaganie, który sami wytworzyliśmy, jest to więc uczenie się z własnego doświadczenia. autor niedawno wydanej pracy naukowej o buddyzmie zen, T.P Kasulis, tak opisuje spotkanie z japońskim mistrzem:
"Prosiłeś o zezwolenie na praktykowanie zen w tej świątyni, ale powiedz mi: czym jest zen?" - dopytywał się mistrz. Po chwili wahania, uśmiechając się niepewnie, powiedziałem, że zen jest raczej sposobem na życie niż zbiorem dogmatów. W pokoju wyścielonym łatami rozległ się śmiech. "Wszyscy przychodzą tu, by poznać zen, ale nikt nie wie, czym właściwie jest zen. Zen jest poznaniem siebie. jesteś zachodnim filozofem i słyszałeś o poszukiwaniach Sokratesa. Czy sądziłeś, że zen to coś innego?"
Dyscyplina jaką oferuje buddyzm, to nauka patrzenia na siebie z niezachwianym spokojem, zwłaszcza gdy nie podoba nam się to, co widzimy; w ten sposób uzyskujemy praktyczny wgląd w to, co daje nam życiowy napęd, a w efekcie widzimy jaśniej, jak dążyć do pełniejszej samorealizacji. Tak więc buddyzm nie tylko daje nam poczucie większego spokoju wewnętrznego, ale zapewnia także bardziej przemyślane zaangażowanie w życie - czy chodzi o wybór kariery, działanie społeczne, spory rodzinne, czy cokolwiek innego. Przywodzi to na myśl następną, dość powszechną reakcję na buddyzm: że jego zainteresowanie "cierpieniem" - obsesyjne zdaniem niektórych - jest przygnębiające i niezdrowe. W istocie, jeśli założymy, że typowym sposobem rozwiązywania problemów jest ich lekceważenie, wówczas to co proponuje buddyzm, wydaje się nieco przewrotne. Dlaczego u licha, ktoś miałby mówić wciąż o przykrych rzeczach? Nie mamy na to jeszcze odpowiedzi - by ją znaleźć, trzeba dotrzeć do samego jądra buddyzmu. Teraz możemy jedynie powiedzieć, że ludzie sami zauważają, iż próby ucieczki od bólu życia codziennego przynoszą więcej kłopotów niż pożytku i że pogodę ducha można osiągnąć stawiając czoło strapieniom, a nie uciekając od nich czy próbując je zwalczać. Nacisk kładziony przez buddyzm na "cierpienie" to nie masochizm, ale pozbawiona sentymentalizmu, trzeźwa pragmatyczna odpowiedź na pytanie: jak osiągnąć możliwie najwięcej szczęścia w życiu i jednocześnie być przygotowanym na to, że od czasu do czasu ponosi się klęskę.
Czy istnieje Bóg w buddyzmie?
O. JAN BEREZA:
Ponoć, gdy pytano Buddę, czy istnieje Bóg, Budda milczał. Gdy
pytano, czy Bóg nie istnieje, też milczał. Dalej pytano: "Czy ty
jesteś Bogiem?". Budda odpowiedział: "Nie, jestem Buddą, to znaczy
przebudzonym". Buddyzm kładzie nacisk na doświadczenie, poznanie
poprzez doświadczenie. Natomiast myślenie europejskie jest w
kategoriach ontologicznych: prawdy, bytu. I stąd te nieporozumienia.
Budda nie powiedział, że Bóg istnieje ani że nie istnieje.
Buddyzm jest jakby poza pojęciami teizmu i ateizmu.
Autor strony:
Ja ze swojej strony myślę, że znakomitą odpowiedzią na to pytanie jest zacytowanie słów wielkiego guru indyjskiego Krishnamurtiego:
"Na pytanie o to, czy istnieje Bóg, prawda, rzeczywistość -
jakkolwiek zechcecie nazwać problem, który was dręczy - nie
udzielą wam odpowiedzi ani księgi, ani kapłani, ani filozofowie czy
zbawiciele. Oprócz was samych nikt i nic nie odpowie wam na to
pytanie, dlatego też musicie poznać siebie. Niedojrzałość polega
jedynie na zupełnej nieznajomości siebie. Zrozumienie samego siebie
jest początkiem mądrości."
Praktykować buddyzm to poznawać prawdę o sobie.
Komu się nie przyda?
Oczywiście ludzie uważający refleksję za stratę czasu (gdy przecież można by coś robić) nie znajdą w buddyzmie niczego rozsądnego ani im opowiadającego. Z ich punktu widzenia ta "kontemplacja własnego pępka" jest w najlepszym razie zajęciem chybionym, a prawdopodobnie również szkodliwym, ponieważ sprawia, że stajesz się bardziej zamknięty w sobie i samolubny. Filozofia tych ludzi wygląda tak: o niczym zbyt wiele nie myśleć, brać życie takim, jakie jest, i czerpać z niego maksimum zadowolenia lub stosować się - na ile to możliwe - do własnych zasad. Życie dla nich jest jednoznaczne: niewiele rzeczy wymaga wyjaśnień, więc nie silą się zbytnio na myślenie. Wiadomo, że życie nie jest łatwe ani szczęśliwe, ale taki jest już ten świat. Można wzdrygać się i współczuć, oglądając w wieczornym dzienniku nieszczęścia spowodowane przez klęski naturalne bądź ludzką głupotę. Można nawet posyłać pieniądze na cele charytatywne albo chodzić na marsze pokojowe, ale nasze przeznaczenie jest jasne - możemy je lekceważyć lub brać sobie do serca, zależnie od zasobu sił i wyznawanych przez nas wartości.
Buddyzm przemawia do ludzi, w których tli się przeczucie, że nie wszystko jest takie proste. Zamiast przyjmować powyższą diagnozę bez zastrzeżeń i uganiać się za lekarstwem, wolą roztrząsać wątpliwości i dłużej zatrzymywać się nad tym "jak to możliwe", zanim zdecydują się na zmianę planu gry. Buddyzm pogłębia zamysł, prowadząc nas w stronę "wielkich pytań". Właściwie jest zachętą do poszukiwań bardziej skrupulatnych i nieustępliwych, niż o mogłeś sobie z początku wyobrazić. Buddyzm występuje z obietnicą zmiany, może nawet gruntownej przemiany w twym sposobie odbierania życia, z czym wiąże się łatwość i skuteczność w radzeniu sobie z własnymi sprawami. Ale ceną za to jest bezwzględna szczerość - zwłaszcza gdy poszukiwanie grozi zachwianiem przyjętych bez zastrzeżeń i pielęgnowanych przez nas poglądów i postaw - a także wola wytrwania w tym poszukiwaniu nawet wtedy, gdy wydaje się ono bezcelowe bądź nieskuteczne.
Teksty pochodzą ze strony www.metta.pl – zachęcam zainteresowanych do zaglądnięcia - ale uwaga!
Ktoś mądry powiedział ze czytanie o buddyzmie jest jak drapanie swędzącej stopy przez but lub próbowanie zaspokojenia głodu przez czytanie menu. Najważniejsza jest praktyka formalna.
Praktyka buddyjska
Obecnie możemy wyróżnić kilka głównych tradycji buddyjskich:
- Theravada ("Droga Starszych") - jedyna ze szkół jaka przetrwała spośród szkół Sthaviravada (nieprawidłowo nazywana hinajaną),
- Mahajana (Wielki Wóz, Wielka Droga),
- Zen
- Wadżrajana (Tantrajana, Mantrajana, Diamentowa Droga), niektórzy religioznawcy zaliczają ją do mahajany
Autor tego opracowania praktykuje buddyzm zen w tradycji koreańskiej w międzynarodowej szkole Zen Kwan Um
Szkoła Zen Kwan Um jest międzynarodowym stowarzyszeniem ośrodków i grup medytacji pod duchowym przewodnictwem Dae Soen Sa Nima Seung Sahna, 78 patriarchy buddyzmu Zen koreańskiej tradycji Czogie.
Tradycyjnie w Chinach i Korei tylko mnisi praktykowali Zen. Ale kiedy Zen przybył na zachód, zaczęli go praktykować także ludzie świeccy. To zmieniło charakter praktyki Zen. Obecnie nasze nauczanie mówi o Zen w życiu codziennym. Nieustanne siedzenie w Zen jest dla osób świeckich niemożliwe. Zen życia codziennego znaczy uczenie się siedzenia umysłem. Siedzenie umysłem znaczy umysł nieporuszony. Jak utrzymywać nieporuszony umysł? Porzucaj swoje opinie, warunki i sytuacje z chwili na chwilę.Gdy coś robisz, to po prostu rób to. To jest Zen codziennego życia. Dla ludzi świeckich bardzo ważnym jest nauczanie Wielkiej Miłości, Wielkiego Współczucia i Wielkiej Drogi Bodhisattwy. Aby to osiągnąć należy utrzymywać nieporuszony umysł, następnie właściwą sytuację, właściwą funkcję, właściwa relacja pojawi się sama przez się w codziennym życiu.
Techniki
Istnieją różne formy medytacji, a każda ma specjalny wpływ na umysł. Również prędkość pojawiania się efektów może różnić się w zależności od techniki. Przy wszystkich technikach medytacji bardzo ważny jest oddech. Aby uspokoić i wyciszyć ciało pomocne jest zaczerpnięcie kilku głębokich oddechów na początku medytacji. Oddychaj przeponą i centrum brzucha. Powinno to być zrelaksowane, naturalne i ciche - oddech powinien tobą oddychać.
Praktyka
Utrzymywanie pytania
Jest to praktyka najważniejsza. Tradycyjnie nazywana "hwa tou". Jeżeli masz pytanie, to pytanie pomoże Ci praktykować. Jeżeli pytanie jest wystarczająco duże i intensywne (zwykle pytanie to: "Kim jestem?", "Czym jest życie?"). Ono będzie ciebie praktykować i da Ci umysł nie wiem - przed myśleniem. Porzuć całe myślenie, opinie, pożądanie i kontynuuj powracanie do umysłu pytającego.
Praktyka mantry
Jedną z technik stosowaną przez studentów Zen do wyciszenia umysłu i wzmocnienia Centrum jest użycie mantry. Zasadniczą różnicą między mantrami jest ich długość i kierunek. Ogólnie, im bardziej nieustające jest myślenie, tym krótsza mantra. Zwykłą praktyką jest nieustanne recytowanie mantry, skupiając na niej całą swoją uwagę i pozwalając innym myślom odpłynąć. Potrzeba na to trochę praktyki, ponieważ bardzo łatwo pozwolić jest jednej części mózgu "powtarzać mantrę", podczas gdy druga część zajmuje się myśleniem o obiedzie, czy wyjściu do kina. Jeżeli to się dzieje, delikatnie naprowadź umysł z powrotem na mantrę, bez żadnego osądzania.
Praktyka konganów
Praktyka konganów jest pradawną formą pytania i odpowiedzi. Dosłownie kongan oznacza "zapis publiczny". Kongany są to więc zapisy publiczne dawnych Mistrzów Zen. Odpowiedzi są zakorzenione w rzeczywistości, która znajduje się poza czasem i przestrzenią, poza lubieniem i nielubieniem. Jedną z funkcji konganów jest dać tobie Wielki Pytanie, jeżeli go nie masz. Inną jest wyeliminować "haczyki" z umysłu. Każdy kongan posiada pętlę i jeżeli nie możesz jej rozwiązać, to dlatego, że haczyki w twoim umyśle złapały się w pętlę konganu. Siedzenie utrzymując kongan jako pytanie jest jedną z głównych praktyk Zen.
Śpiewy
Chociaż pojedyncze pieśni mogą być wykonywane jako mantry, śpiewy wykorzystywane są zasadniczo w ten sposób, jak praktyka mantry, z tym, że w grupie osób. Klucz do śpiewów jako medytacji, to śpiewać tak głośno, by móc usłyszeć swój głos i jednocześnie tak cicho, by słyszeć wszystkich innych śpiewających na sali. To pozwala każdemu podążać za Mistrzem Moktaka podczas śpiewów, ponieważ nie będzie głosu wybijającego się ponad innych. Również osoby, które mają trudności z utrzymaniem odpowiedniego tonu mieszają się wówczas z tłumem, który wchłonie ich śpiew przybierając lekko odmienny, ale ogólnogrupowy charakter. Praktyka medytacji "bycia tu i teraz" uwidacznia się podczas śpiewów. Kiedy umysł nie jest obecny na sali, lecz myśli o czymś innym, jest bardzo łatwo przeskoczyć urywki pieśni, wtedy twój głos śpiewa wyżej, kiedy wszyscy śpiewają nisko lub śpiewa nisko i kończy śpiew tak nisko, że nikt nie może tego zaśpiewać.
Pokłony
Pokłony można porównać do formy "pogotowia" dla oczyszczenia umysłu. Są one bardzo potężną techniką do dostrzegania karmy sytuacji, bowiem zarówno ciało jak i umysł są zaangażowane. Coś, co może zająć dnie siedzenia do jego osiągnięcia, może być osiągnięte w o wiele krótszym czasie przez pokłony. Zwykłą praktyką jest tutaj wykonywanie 1000 pokłonów dziennie.
Medytacja czystego umysłu.
Ta forma medytacji wymaga tylko siedzenia i bycia świadomym tego, co się dzieje w danym momencie. Jest to umysł z chwili na chwilę. Słyszy on ptaki na drzewach, przejeżdżające samochody, dzieci bawiące się na zewnątrz. Dla czystego umysłu nie ma takiej rzeczy jak "hałas", to po prostu właśnie jest jak jest. Nie jest to technika wstępna, wynika z wcześniejszych medytacji.
Strona szkoły w Polsce : www.zen.pl
Adresy ośrodków zen szkoły Kwan Um
Dziękuję za zainteresowanie i zachęcam do praktyki – życie jest krótkie – nie strać go na sprawy błahe.
Andrzej Krupa – email: andrzej @ szin.pl
Na zakończenie ....
Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym
Budda Siakjamuni